Płatność za granicą, czyli pamiętaj o przewalutowaniu

Wakacje to czas przyjemności. Słońce, plaża, nieodkryte zabytki i piękno odmiennych kultur. Do tego niezliczone muzea, wystawy i atrakcje. Egzotyczna kuchnia, lokalne przysmaki dodatkowo urozmaicają każdy pobyt. Za większość musimy jednak płacić. Podpowiadamy, co zrobić by minimalizować koszty przewalutowania.

Nie ma jednej zasady, która sprawdzi się niezależnie od obranego kierunku podróży. Czasami najprościej jest wymienić gotówkę w bankomacie. Innym znów razem opłacane będzie korzystanie z karty walutowej, która rozlicza transakcję w danej walucie, np. dolarze amerykańskim, euro lub funcie.

Reklama

To zaś oznacza, że nie ma jednej uniwersalnej zasady ile zakupy w Wenecji lub Nowym Jorku będą nas ostatecznie kosztować.

Operator karty płatniczej może prowadzić rozliczenia w polskich złotych (nie jest to oczywiste). Tym samym, przelicza transakcję w walucie obcej bezpośrednio na złote. W tym celu stosuje własne kursy walut na dany dzień. Tak to wygląda w teorii. W praktyce, za przewalutowanie, o ile instytucja finansowa w której mamy rachunek nie postanowi inaczej, dodatkowo naliczy prowizję za przewalutowanie. Końcowy koszt będzie zatem wyższy niż wynikałoby z prostego wzoru. To jak będzie to wysoka opłata wyrażona najczęściej procentowo jako część transakcji też zależne jest od konkretnej instytucji.

Rozliczenie transakcji w złotych nie jest jednak zasadą. Większość kart wciąż rozlicza transakcje w euro lub dolarach. To dodatkowo komplikuje sytuację, a pisząc wprost - prowadzi do podwójnego przewalutowania i kolejnych kosztów. Z drugiej strony jeśli transakcja jest realizowana w "podstawowej walucie" - euro lub dolarach - nie zapłacimy dodatkowych kosztów (po stronie operatora). Bank nawet w takich sytuacji doliczy koszty przewalutowania i prowizję, oczywiście jeśli przyjął taką strategię rozliczeń.

Jeśli płacimy w mniej popularnych, a wręcz niekiedy egzotycznych walutach, jak forint czy szekle - przejdziemy przez podwójne przewalutowanie: najpierw na euro (karta prowadzona w tej walucie) po kursie operatora, a następnie na złote - po kursie banku. Na koniec z dużym prawdopodobieństwem doliczona zostanie prowizja.

O jakich kosztach jednak mowa? To zależy od banku, ale sama wysokość prowizji może wahać się od 2 do 5-6 proc. Koszty przewalutowania (tzw. spread) każdy kto wymieniał pieniądze w banku wie, że są dużo wyższe niż te obecne w - przykładowo - kantorach.

Problem wydaje się symboliczny, jeśli wykonujemy podczas krótkiego wyjazdu 2-3 transakcje. Jeśli jednak zakładamy, że za wielodniowy wyjazd będziemy płacić kartą, w tym za noclegi i wyżywienie, to przewalutowanie i prowizje potrafią istotnie wpłynąć na całościowy koszt wyprawy. Lepiej te pieniądze przeznaczyć na dodatkowe atrakcje, niż oddawać w postaci opłat. Czy można tak rzeczywiście zrobić?

Jest na to kilka sposobów:

  • wyróbmy kartę walutową, np. euro, dolar, franki lub funty. Pozwoli nam to płacić bez dodatkowych opłat w krajach, gdzie obowiązuje dana waluta. W razie konieczności zaś nastąpi wyłącznie jedno przewalutowanie po kursie operatora karty, który często stosuje preferencyjne warunki
  • otwórzmy konto walutowe (i dołączmy do niego kartę walutową), by minimalizować koszty zakupu waluty. Kantory internetowe (prowadzone też przez wiele instytucji finansowych) oferują niższy spread wymiany niż kantory stacjonarne. Do tego transakcję można wykonać w domu, bez konieczności stania w kolejkach a później noszenia sporej ilość gotówki ze sobą. Zasilamy konto w dogodnym dla nas dniu, a kartę mamy zawsze ze sobą. Jeśli śledzimy kursy i notowania walut możemy kupić walutę wcześniej (w dołku), lub sprzedać na górce, tym samym ograniczając stratę.
  • korzystajmy z karty kredytowej, a dodatkowo zlećmy wysyłanie potwierdzenia transakcji SMS na telefon. Pozwoli to lepiej zarządzać ogólnym poziomem wydatków.
  • Unikajmy wypłaty gotówki z bankomatów. Najczęściej jest to obarczone wysoką prowizją. Już na pewno w tym celu nie używajmy karty kredytowej.
  • Jeśli podróżujemy do krajów, gdzie płatność kartą może być ograniczona bądź wręcz niemożliwa - wymieńmy gotówkę: część w walucie narodowej danego kraju, część w uniwersalnej jak dolary.
  • Wymiana na lotniskach jest droższa niż w kantorach w mieście. Tak samo na dworcach kolejowych lub autobusowych. Jeśli już musisz wymieniać w takich miejscach, staraj się ograniczyć wielkość pojedynczej transakcji do minimum
  • Nie ma zasady, że wymiana w rodzimym kraju jest zawsze tańsza niż na miejscu. Może być wręcz przeciwnie. Dlatego przed podróżą dobrze sprawdzić w internecie jakie są kursy przewalutowania na miejscu. Pomocne są różne fora podróżnicze, gdzie miejscowi służą często pomocą.

wt

Reklama

Najlepsze tematy

Partnerzy